To jest straszne. Nie chce mi się życ, bo szukam pracy od wielu miesięcy i nic. Mam doświadczenie, wykształcenie, ale ciągle gdzieś musiałam czekać (a to kolejne rekrutacje, a to jednak Chce się żyć – polski dramat filmowy z 2013 w reżyserii Macieja Pieprzycy, nakręcony na podstawie autorskiego scenariusza i z Dawidem Ogrodnikiem w głównej roli. . Tematem filmu, luźno opartego na prawdziwych wydarzeniach, jest historia młodzieńca cierpiącego na porażenie mózgowe (podwójna rola Kamila Tkacza i Dawida Ogrodnika), walczącego o własną godność pomimo braku Temat: Jestem czarna owca i odechciewa mi się żyć. Hej mam 18 lat i chodzę do technikum. Z niczego w szkole nie jestem dobra i to nie tak że się nie uczę a jakbym się pouczyła to nagle jestem dobra uczennica i potrafię ogarnąć. Tylko od małego mi nauka szła bardzo topornie, jak krew z nosa. Zawsze nie chciałam się uczyć Straszna myśl " nie chce żyć " Artykuły o samej depresji, stanach depresyjnych, spłyceniu emocjonalnym, depresji w nerwicy. A także o strachu przed samą depresją. NIE CHCE MI SIĘ ŻYĆ: najświeższe informacje, zdjęcia, video o NIE CHCE MI SIĘ ŻYĆ; Nie chce mi się żyć. Gazeta.pl; Weekend; Wiadomości; Pogoda; Sport Czyli Taka Jakas 7 radzisz,żeby młody zapisał się na kartę,żeby pobić matkę. Bez tej umiejętności,myśle, że też potrafił by się obronić przed kobietą, ale nie chce,bo czuje się winny. To jest cala twoja rada na rozwiązanie jego problemu.? Moja jest bardzo praktyczna.,, Rób co należy i matka nie będzie się wkurzac,, Jestem ciekawa jak często nie chce się żyć ludziom. Czy to jest związane z jakaś sytuacja czy budzicie się rano i czujecie, że nie macie siły żyć, nie chce się Wam i nie czujecie radości w życiu, macie świadomość ze życie nie ma większego sensu ale powiedzmy są ludzie za których jesteście odpowiedzialni albo ktoś na was polega więc żyjecie. Nie chcę mi się żyć. Jestem biedna, bez perspektyw. Myśle o samobojstwie. Przez Gość bez perspektyw jestem ,,,, Wrzesień 28, 2011 w Życie uczuciowe Posty: 4,227. Odp: Mama nie chce mi dac mieszkania po babci. Według mnie to głębsze wikłanie się w zależność od mamy. Dalej będzie jej coś winna, może mieć wypominanie że odbiła się od dna tylko dzięki niej, czuć się w obowiązku dalej z mamą pozostawać w kontakcie. To forum; Ten temat; Więcej opcji Znajdź wyniki, które zawierają Zawiera wszystkie z moich słów; Zawiera dowolne z moich słów; nie chce mi się żyć. 2Vl7. Dołączył: 2011-04-07 Miasto: Liczba postów: 1928 27 czerwca 2019, 21:15 witajcie. Od jakiegoś czasu niepokoją mnie własne myśli. Pragnę zaznaczyć, że nie jestem osobą załamaną czy też w depresji. Nie mam myśli samobójczych, nie czuję się człowiekiem uciemiężonym. Czasem tak na poprawę humoru w zasadzie fantazjuję o zakończeniu tego życia jednak z wielu względów bym się na to nie zdecydowała. Jestem niewierząca więc wizja cudownego życia po mnie nie interesuje. Czym więc można uzasadnienić te myśli? Nie jestem smutna, jestem raczej zniechęcona wszystkim. Chamstwem i egoizmem ludzi z którym non stop się spotykam. Egocentryzmem. Świat mnie obrzydza, zwierzęta traktowane w sadystyczny sposób, państwo w państwie, niesprawiedliwość. Z biegiem lat co raz bliżej mi do postawy nihilistycznej. Mam normalne życie i rodzinę jednak tej chęci brak. Wstaję rano, piję kawę i jedyne na co mam ochotę to íść spać dalej. Jak określić a przede wszystkimzzmienić takie zachowanie? Zeby nie było, raczej nie zaniedbuje swoich obowiązków, mi się zwyczajnie już przestało cokolwiek chcieć Dołączył: 2011-04-07 Miasto: Liczba postów: 1928 28 czerwca 2019, 16:32 10 lat temu pomagalam wielu ludziom a kiedy zaczely się moje problemy zostałam sama. Nie winie znajomych bo zawiedli mnie znacznie blizsi ludzie. Nie brałam nic, poradziłam sobie sama, ale straciłam już taką pogodę ducha i wiarę, że świat nie jest taki zły. Annne17 28 czerwca 2019, 16:39 życie to taka nieustająca walka o lepsze życie, o radość, związek, pracę, wykształcenie, a motorem do działania są marzenia. Mam niby jakieś rzeczy, które bym chciała, ale nie mogę powiedzieć, że są to moje marzenia. Nawet z wagą. Najpierw chciałam schudnąć, pozniej jeszcze etc. Teraz akceptuje to jak wyglądam, mogloby byc lepiej ale nie zależy mi by być idealną, staram się o nową pracę ale tez mi na niej super nie zależy, chlopa juz mam i jest spelnieniem moich marzeń. Studia zdalam bardzo dobrze, naprawilam swoje zycie i brak mi CELU. A teraz przenieś się mentalnie do Indii, jako matka czwórki dzieci, które trzeba ubrać i nakarmić. Masz obskurny pokoik w pobliżu śmietnika i niewielkie szanse na zdobycie pieniędzy a dzieci patrzą na Ciebie z nadzieją na posiłek, bo są głodne. Czy nadal siedzisz sobie i myślisz po co żyjesz i jaki masz CEL?Nie chodzi mi o to, by pokazać, że inni mają gorzej, tylko o fakt konieczności działania, bo jesteś za coś odpowiedzialna. Ty masz doskonałego partnera, dobre studia, jesteś zadowolona z pracy i figury więc tak naprawdę niczego Ci nie brakuje. Poza radością. Z radością jest ten problem, że cieszą rzeczy NOWE. Potem przyzwyczajamy się do nich i przestają nas cieszyć a o nowe doznania coraz trudniej bo wszystko już było. Dopóki nie dostrzeżesz wartości tego co masz dopóty nie znajdziesz przyjemności w swoim obecnym życiu. No chyba, ze facet zrobi Ci bliźniaki i zostawi dla młodszej i ładniejszej - wtedy będziesz płakać jakie masz ciężkie życie ale cel do działania odnajdziesz Ptaky 28 czerwca 2019, 17:03 Yandelka napisał(a):10 lat temu pomagalam wielu ludziom a kiedy zaczely się moje problemy zostałam sama. Nie winie znajomych bo zawiedli mnie znacznie blizsi ludzie. Nie brałam nic, poradziłam sobie sama, ale straciłam już taką pogodę ducha i wiarę, że świat nie jest taki zły. Skąd ja to znamJak potem znowu żyć z tymi bądź innymi ludźmi Ptaky 28 czerwca 2019, 17:13 Annne17 napisał(a):Yandelka napisał(a):życie to taka nieustająca walka o lepsze życie, o radość, związek, pracę, wykształcenie, a motorem do działania są marzenia. Mam niby jakieś rzeczy, które bym chciała, ale nie mogę powiedzieć, że są to moje marzenia. Nawet z wagą. Najpierw chciałam schudnąć, pozniej jeszcze etc. Teraz akceptuje to jak wyglądam, mogloby byc lepiej ale nie zależy mi by być idealną, staram się o nową pracę ale tez mi na niej super nie zależy, chlopa juz mam i jest spelnieniem moich marzeń. Studia zdalam bardzo dobrze, naprawilam swoje zycie i brak mi CELU. A teraz przenieś się mentalnie do Indii, jako matka czwórki dzieci, które trzeba ubrać i nakarmić. Masz obskurny pokoik w pobliżu śmietnika i niewielkie szanse na zdobycie pieniędzy a dzieci patrzą na Ciebie z nadzieją na posiłek, bo są głodne. Czy nadal siedzisz sobie i myślisz po co żyjesz i jaki masz CEL?Nie chodzi mi o to, by pokazać, że inni mają gorzej, tylko o fakt konieczności działania, bo jesteś za coś odpowiedzialna. Ty masz doskonałego partnera, dobre studia, jesteś zadowolona z pracy i figury więc tak naprawdę niczego Ci nie brakuje. Poza radością. Z radością jest ten problem, że cieszą rzeczy NOWE. Potem przyzwyczajamy się do nich i przestają nas cieszyć a o nowe doznania coraz trudniej bo wszystko już było. Dopóki nie dostrzeżesz wartości tego co masz dopóty nie znajdziesz przyjemności w swoim obecnym życiu. No chyba, ze facet zrobi Ci bliźniaki i zostawi dla młodszej i ładniejszej - wtedy będziesz płakać jakie masz ciężkie życie ale cel do działania odnajdziesz Jeszcze zabrakło tego ze ma sie cieszyc z kawy i słońca oraz pójść na oodzial onkologii żeby docenić życieDlaczego zawsze umniejsza się tego typu problemom i głównym "pocieszycielem" ma być inni mają gorzej? Annne17 28 czerwca 2019, 17:23 Ptaky, Przecież zaznaczyłam, że nie o to mi chodzi, że ktoś ma gorzej, tylko, że w takich sytuacjach natychmiast pojawia się cel trzeba iść na oddział onkologii, bo słońce i kawa w zupełności wystarczą. Byle docenić ich wartość. Zauważ, że gdy ludziom czegoś brakuje to zdobycie natychmiast sprawia satysfakcję i radość, a gdy ma się niemal wszystkiego pod dostatkiem to przestają cenić. Ptaky 28 czerwca 2019, 17:46 Annne17 napisał(a):Ptaky, Przecież zaznaczyłam, że nie o to mi chodzi, że ktoś ma gorzej, tylko, że w takich sytuacjach natychmiast pojawia się cel trzeba iść na oddział onkologii, bo słońce i kawa w zupełności wystarczą. Byle docenić ich wartość. Zauważ, że gdy ludziom czegoś brakuje to zdobycie natychmiast sprawia satysfakcję i radość, a gdy ma się niemal wszystkiego pod dostatkiem to przestają cenić. Nie że przestaja to cenić tylko myślą że to zawsze będzie Iudzie natomiast często lubią oceniać że inni mają niemal wszystkiego pod dostatkiemNie chodzi ci o to że inni mają gorzej ale pokazujesz autorce tych co mają gorzejOtóż oni nie mają celu wg mnie tylko zadaniowe podejście Annne17 28 czerwca 2019, 18:14 Ptaky napisał(a):Annne17 napisał(a):Ptaky, Przecież zaznaczyłam, że nie o to mi chodzi, że ktoś ma gorzej, tylko, że w takich sytuacjach natychmiast pojawia się cel trzeba iść na oddział onkologii, bo słońce i kawa w zupełności wystarczą. Byle docenić ich wartość. Zauważ, że gdy ludziom czegoś brakuje to zdobycie natychmiast sprawia satysfakcję i radość, a gdy ma się niemal wszystkiego pod dostatkiem to przestają cenić. Nie że przestaja to cenić tylko myślą że to zawsze będzie Iudzie natomiast często lubią oceniać że inni mają niemal wszystkiego pod dostatkiemNie chodzi ci o to że inni mają gorzej ale pokazujesz autorce tych co mają gorzejOtóż oni nie mają celu wg mnie tylko zadaniowe podejście Możemy to nazwać podejściem zadaniowym a możemy nazwać celem. Ogólnie ludzi zmusza do działania coś, co ich w d*** ugniata. Jak jesteś głodna to szukasz pożywienia, jak jest Ci zimno to szukasz czegoś by się okryć, jak nie masz dachu nad głową to szukasz miejsca by przespać noc itp. W miarę zaspokojonych potrzeb, gdy nic Ci zbyt mocno nie dokucza, a do tego nie potrzebujesz mieć wszystkiego, zaczynasz wieść coraz wygodniejsze życie. Masz pracę, masz mieszkanie, masz pełną szafę ciuchów i zaczynasz szukać czegoś co nada Twemu życiu cel. A przecież celem jest utrzymanie życia. Ten cel najlepiej jest widoczny gdy to życie zostaje zagrożone ( stąd rady by iść na oddział onkologii). Często gdy w życiu występuje rutyna ludzie zaczynają szukać czegoś, co nada ich życiu kolorytu, bo wtedy codzienne obowiązki staną się mniej nudne i uciążliwe, i nazywają to celem. Tylko sami nie wiedzą, co takiego mogliby robić, bo zbyt wielkiego wysiłku podejmować nie chcą. Najlepiej by to było bardzo łatwe i bardzo przyjemne. A tak se ne ludzie czerpią najwięcej korzyści z relacji z innymi ludźmi, ale też i najłatwiej tutaj o wzajemne urazy i rany. Dlatego z ostrożności zachowują dystans bo boją się kolejnego bólu, czują się zawiedzeni otoczeniem i jeszcze bardziej izolują. To prowadzi donikąd. Dołączył: 2011-04-07 Miasto: Liczba postów: 1928 28 czerwca 2019, 18:17 Ok, wiem, ze to była przenosnia ale postawie się.. Nie pojmuję jak można być tak nieodpowiedzialnym by decydować się na dziecko nie potrafiąc zapewnić im racji bytowych. No chyba, ze to dziecko z gwaltu, ale wszystkie 4? Wiem, ze inni maja gorzej i to tez mnie wkurza bo ja majac okazje pomagam ludziom, którzy tego potrzebuja a bogaci ludzie zamiast pomoc to wstawiaja sobie do domu zlote kible albo oddaja dla nich malo znaczace dla nich samych sumy na cele charytatywne, a masa takich fundacji rzerując na cudzym nieszczęściu bierze sobie ladny procent. Czy to w Indii czy w Pl czy US są ludzie pokrzywdzeni, zmienia się tylko stopien i rodzaj. Tak samo nie rozumiem tej matki z indii jak i polki, która sprowadza na ten swiat dziecko a później pozwala by wychowywaly je smartphony i internety. Dołączył: 2011-04-07 Miasto: Liczba postów: 1928 28 czerwca 2019, 18:20 Ptaky napisał(a):Yandelka napisał(a):10 lat temu pomagalam wielu ludziom a kiedy zaczely się moje problemy zostałam sama. Nie winie znajomych bo zawiedli mnie znacznie blizsi ludzie. Nie brałam nic, poradziłam sobie sama, ale straciłam już taką pogodę ducha i wiarę, że świat nie jest taki zły. Skąd ja to znamJak potem znowu żyć z tymi bądź innymi ludźmiOd niektórych się odwrocilam, z niektórymi dalej zyje. No cóż, ja po za facetem nikomu za wiele nie mówię, a wszystkich traktuje tylko jako znajomych z ktorymi mozna sie pobawic, pograc, etc. Ale za przyjaciół ich nie uwazam. Nawet wsrod ludzi o których mam dobre zdanie widze skrajny egoizm i brak empatii.. No coz po prostu to akceptuje bo gdybym tego nie robila nie mialabym nikogo. Dołączył: 2011-04-07 Miasto: Liczba postów: 1928 28 czerwca 2019, 18:28 i ja nie czuje, ze mam wszystko, mam faceta ale mamy bardzo malo czasu dla siebie, oboje jesteśmy dobrymi ludzmi wiec najwiecej się oczekuje właśnie od nas. Kiedys jak pomagalam chorej babce, wszystkie wnuki się od niej odwrocily. Nikt nie pomogl, tylko ja nakgorsza wnuczka. Kobieta w opiece spolecznej mi powiedziala, że ludzie, którzy pomagają zawsze są tymi nakgorszymi a starsi zawsze płaczą za tymi co maja ich gdzieś. To niby reguła. Czyli co, ludzie z reguły są głupi? Ślepi? Niewdzięczni? Non stop ta niesprawiedliwość, spotykam się z nią na kazdym kroku, jak mam więc się cieszyć takimi pierdołami jak kawa Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2011-12-01 12:27:15 KOTeNINA Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-12-01 Posty: 1 Temat: Nie chce mi się żyć Hej,Mam 30stkę na karku i burzę hormonów za sobą, a ostatnio nie wiem co się ze mną miesiąca straciłam ochotę na cokolwiek. Nic mnie nie cieszy. Mam spokojne życie, wszystko niby w porządku. Takie przeciętne, nic ponad uroda, praca, mąż - dziecka nie mam chociaż się staramy - może to to ?Jeszcze latem było ok. Wakacje były dobrym okresem, ale teraz... Dobija mnie chyba pogoda. Sama nie 3 kawy na dobę a i tak snuję się jak duch - nieprzytomna. Nie pamiętam o różnych sprawach. Nawet niezbyt mi się chce oglądać TV. Mam wrażenie, że żyję we śnie na mi iść do lekarza - bo i co mu powiem. Pomyśli, że babie się poprzewracało. Wiem, że ludzie mają gorsze problemy. W sumie jaki ja niby mam ? Ale dla mnie mój jest największy na świecie. Tracę apetyt na życie, chociaż normalnie coraz bardsziej się obżeram. I tyję i jeszcze bardziej pogrążam się w złych myślach jaka jestem beznadziejna i słaba Co mi zostało jak nie bazgranie w necie...Może ktoś jeszcze tak ma ? Czy to wina pogody ? 2 Odpowiedź przez Owl 2011-12-01 12:50:00 Owl Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-29 Posty: 30 Odp: Nie chce mi się żyć Powiem Ci, że w tamtym roku nałapałam się nerwicy i stanów przed mi strasznie ciężko, nie potrafiłam wyjść z łóżka, byłam słaba, zero chęci do życia, chciało mi się wymiotować, uciekałam od wszystkiego, samo wyjście z domu było jak pójście na jakąś katorgę! Cholernie źle się czułam sama w sobie, powiem Ci, że wyciągnęła mnie z tego mama, która prowadziła mnie do ubikacji bo nie miałam siły i się kazała wychodzić mi między znajomych, na spacerki, dużo rozmawiała ze mną i do wszystkiego starała się mnie pchać jakbym dopiero przyszła na świat. Dziś czuje się świetnie, bywają takie chwile i dni gdzie, żołądek mi rozwala, łzy same się cisną do oczu - dzieje się to wtedy, gdy stanie się coś nieoczekiwanego - przykrego, kiedy jest smętna pogoda, taka do dupy... Jesteś bardzo młodą Kobietą i uśmiech na twarzy powinien Ci towarzyszyć każdego dnia, przyjdzie i czas na dzidzie wszystko ma swoją kolej w życiu! Może zabija Cię rutyna w domu z mężem? Brakuje Ci czegoś?Zastanów się bardzo dobrze przede wszystkim, jeśli byś się miała wybrać do lekarza i miałby to być psycholog, to przecież nie taki zły jak go malują, to też człowiek, który Cię wysłucha i doradzi, może da Ci jakieś tabletki na uspokojenie, nie żadne psychotropy tylko np. 'Kalmsy', są to tabletki na uspokojenie się i oczywiście na bazie roślinek i ziół, powiem Ci, że bardzo mi pomogły, niestety 'Deprim' nie okazały się takim świetnym produktem jak go Kalmsy, jeśli byś się zdecydowała, w każdej aptece możesz kupić w listkach i rano i wieczorem brać sobie tak cała paczka jest dość droga, bo kosztuje ok. 40zł! Aaa.. w sumie ostatnio słuchałam rozmowy lekarza w TV i dowiedziałam się bardzo ciekawej rzeczy, że w tych czasach bardzo dużo ludzi ulega depresji, nerwicy itd, ponieważ spożywamy mało MAGNESUŻycie dużo zdróweczka i chęci do życia! Pozdrawiam cieplutko 3 Odpowiedź przez lewa4444 2011-12-01 12:51:43 lewa4444 Netbabeczka Nieaktywny Zawód: wyuczony, lecz niewykonywany:) Zarejestrowany: 2011-08-24 Posty: 445 Wiek: 33 Odp: Nie chce mi się żyć Spokojnie, na pewno nic takiego nie usłyszysz od żadnego lekarza. Jest coraz więcej ludzi z takim problemem, jaki dotyczy Ciebie. Ja kilka lat temu również straciłam chęć do życia. Nic mi się nie chciało, nic nie obchodziło. Płakałam bez powodu. Wydawało mi się, że jestem śmierdzącym się, że jestem chora. Diagnoza: depresja "Nigdy nie jest za późno, by stać się osobą, którą mogłeś być." - George Elliot 4 Odpowiedź przez Owl 2011-12-01 13:01:54 Owl Wkręcam się coraz bardziej Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-29 Posty: 30 Odp: Nie chce mi się żyćTak, tylko, że z depresji trzeba wyjść, bo jak się gnije w tym gównie to nie ma co czekać tylko działać 5 Odpowiedź przez lewa4444 2011-12-01 14:56:45 lewa4444 Netbabeczka Nieaktywny Zawód: wyuczony, lecz niewykonywany:) Zarejestrowany: 2011-08-24 Posty: 445 Wiek: 33 Odp: Nie chce mi się żyć Jeśli o mnie chodzi, to podjęłam leczenie i jest OK. Wróciłam do świata żywych Częstą przyczyną depresji jest niedoczynność tarczycy, więc trzeba i takie badania sobie zrobić, jak: tsh, FT3,FT4 "Nigdy nie jest za późno, by stać się osobą, którą mogłeś być." - George Elliot 6 Odpowiedź przez mandarynka1234 2011-12-06 22:26:47 mandarynka1234 Tajemnicza Lady Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-08-09 Posty: 98 Odp: Nie chce mi się żyćwitam, ja mam tak samo..w nocy nie moge zasnac bardzo dlugo, rano nie moge wstac, jak wezme na noc tabletke nasenna to rano ledwo budzik mnie obudzi. ide do pracy, w pracy siedze sama bo to sklep odziezowy, klientow brak, a wiadomo jak nie ma co robic to czlowiek siedzi i mysli. nie znosze swojej pracy, nie lubie tam przebywac, przez pewna historie sprzed kilku miesiecy, o ktorej nie moge zapomniec i nie umiem sie wyleczyc z po 8 godzinach siedzenia na tylku do domu zmeczona, bez sil. wszystko mnie boli, nie dam rady sprzatac, gotowac, opiekowac sie dzieckiem. z mezem prawie sie nie widuje bo mijamy sie caly czas, milosci miedzy nami nie ma, seksu tez..i tak kazdy dzien caly czas senna i zmeczona, kawy tez nie dam rady jesc, nie mam sie u psychologa i u psychiatry, ale leki musialam odstawic ze wzgledu na inne, ktorych nie mozna laczyc z tkwie w takim stanie od wielu miesiecy.. wiem depresja.. ale nie umiem z tego wyjsc..nie umiem sobie przetlumaczyc pewnych rzeczy.. mam co jesc, mam w co sie ubrac, rodzina zdrowa, dziecko cudowne, czego chciec wiecej?a jednak.. ehh..chcialabym wrocic do swiata zywych, tylko jak? 7 Odpowiedź przez lewa4444 2011-12-07 12:23:31 lewa4444 Netbabeczka Nieaktywny Zawód: wyuczony, lecz niewykonywany:) Zarejestrowany: 2011-08-24 Posty: 445 Wiek: 33 Odp: Nie chce mi się żyć mandarynka1234 napisał/a:witam, ja mam tak samo..w nocy nie moge zasnac bardzo dlugo, rano nie moge wstac, jak wezme na noc tabletke nasenna to rano ledwo budzik mnie obudzi. ide do pracy, w pracy siedze sama bo to sklep odziezowy, klientow brak, a wiadomo jak nie ma co robic to czlowiek siedzi i mysli. nie znosze swojej pracy, nie lubie tam przebywac, przez pewna historie sprzed kilku miesiecy, o ktorej nie moge zapomniec i nie umiem sie wyleczyc z po 8 godzinach siedzenia na tylku do domu zmeczona, bez sil. wszystko mnie boli, nie dam rady sprzatac, gotowac, opiekowac sie dzieckiem. z mezem prawie sie nie widuje bo mijamy sie caly czas, milosci miedzy nami nie ma, seksu tez..i tak kazdy dzien caly czas senna i zmeczona, kawy tez nie dam rady jesc, nie mam sie u psychologa i u psychiatry, ale leki musialam odstawic ze wzgledu na inne, ktorych nie mozna laczyc z tkwie w takim stanie od wielu miesiecy.. wiem depresja.. ale nie umiem z tego wyjsc..nie umiem sobie przetlumaczyc pewnych rzeczy.. mam co jesc, mam w co sie ubrac, rodzina zdrowa, dziecko cudowne, czego chciec wiecej?a jednak.. ehh..chcialabym wrocic do swiata zywych, tylko jak?Ot właśnie sęk tej choroby polega na tym, że nie umiemy się cieszyć życiem, choć wcale nie układa nam się tak źle. Niejedna kobieta chciałaby być na naszym miejscu. A my...? Rozpaczamy, płaczemy, nie umiemy docenić tego, co mamy. Ciągle jest jakiś niedosyt, ciągle nam czegoś brak. Tylko czego? Przecież praktycznie mamy już tej wewnętrznej siły, tego "powera", który napędza nasz życiowy motor. Zanim nie odważyłam się pójść do lekarza, to każdy mój dzień wyglądał tak samo- kawa, tv (choć nic mnie tak naprawdę w niej nie interesowało), siedzenie w fotelu, kawa, kawa... a spać, jak się chciało, tak się chce. Z wielkim bólem wciągam buty i wychodzę do pracy(ale po co?) bo muszę! Ta monotonia mnie dobijała. Nie miałam nawet siły, by zająć się dziećmi. Najlepiej by zeszły mi z drogi. Na dobicie stos garów w zlewie, które myłam pięć razy dłużej niż normalny człowiek. Wszystko, co robiłam przychodziło mi z wielkim trudem. Robiłam, bo dnia, patrząc w lustro, otarłam łzy i stwierdziłam, że tak być nie może, nie jestem leniem, bo wiem, że chcę, ale nie mam siły, a nikt mi ręki przecież nie rozbuja!Udałam się do lekarza pierwszego kontaktu, trafiłam na panią neurolog. Wypełniłam test, który dał jednoznaczny wynik: "depresja"Lekarka stwierdziła, że nie mam się, co załamywać, bo teraz się ją bardzo szybko i skutecznie leczy. Są nowe było już widać po miesiącu. Z dnia na dzień stawałam się inną kobietą. Uśmiech na mojej twarzy gościł od rana i czułam w końcu, że chcę żyć, a życie jest tego leczenia zrobiłam dodatkowo badania na cukrzycę oraz na tarczycę. Te pierwsze wyszły dobrze, natomiast drugie nie najlepiej. Tsh na pograniczu, FT3 ok, FT4 zbyt niskie, co oznacza niedoczynność jeśli czujecie się ospali i żyjecie, bo musicie, to starajcie się badać poziom tarczycy, bo ona jest częstą przyczyną popadania w depresję. Zaczyna się od senności, a cała reszta idzie za tym po kolei, jak po sznurku i życie wymyka nam się spod wszystkie Śpiące Królewny i Śpiących Królewiczów "Nigdy nie jest za późno, by stać się osobą, którą mogłeś być." - George Elliot 8 Odpowiedź przez joasiaaa23 2012-01-06 21:14:25 joasiaaa23 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-06 Posty: 2 Odp: Nie chce mi się żyćWitam, nie wiem czy to co chcę tu napisać w ogóle można by podpiąć po wątek lęku czy depresji. W każdym bądź razie jestem młodą dziewczyną, 23 lata, nauczyciel z wykształcenia, i od miesiąca znowu miewam myśli samobójcze. Półtora roku temu niespodziewanie zmarła moja mama, a dwa miesiące temu odszedł również tata. Z żadnym z nich nie mogłam się nawet pożegnać. To co człowiek czuje po raz drugi chowając rodzica jest niewyobrażalne. Jedyne czego jestem świadoma to bezsens mojego życia. Po śmierci mamy udało mi się wmówić sobie, że kiedyś będzie lepiej, to wmawianie trwało rok, no i faktycznie miałam się lepiej. Gdy tylko poczułam, że może życie jednak nie jest takie złe, ono zabrało mi również tatę. Czy ktoś może mi powiedzieć jak sobie z tym poradzić? Ja już boję się mieć nadzieję, że kiedyś będzie lepiej bo nikt przecież tego nie gwarantuje. Wszyscy wokół mają rodziny, a ja mam tylko siostrę. Mieszkam za granicą i widuję ją parę razy do roku. Wiem, że jest źle bo nic już mnie nie obchodzi. Chętnie odkręciłabym kurek z gazem, ale wierzę w Boga. Chciałabym po śmierci zobaczyć rodziców,a tak się chyba nie stanie jak sama się o nią postaram??? a może nie??? może jest jakieś ale które pozwoli odejść? wiem, że to najłatwiejszy wybór, ale dość mam być silną osobą, nie mam już siły na drugą żałobę. Czy jest wśród Was kto rozumie jak się czuję? czy naprawdę w końcu kiedyś będzie lepiej? skąd czerpać siły? 9 Odpowiedź przez lewa4444 2012-01-07 14:57:17 lewa4444 Netbabeczka Nieaktywny Zawód: wyuczony, lecz niewykonywany:) Zarejestrowany: 2011-08-24 Posty: 445 Wiek: 33 Odp: Nie chce mi się żyć Jest mi naprawdę bardzo przykro, że tak bardzo życie Cię doświadczyło. Ja na szczęście mam nadal rodziców. Mogę się tylko domyślać co czujesz. Znam z opowiadania historię kolegi, który w swoje osiemnaste urodziny stracił swoją całą rodzinę- matkę, ojca i brata... Jechali dla niego po tort...Opowiadał jak mu było ciężko, co czuł. Też nie chciał żyć. Jego próba samobójcza była nieudana. Skończyło się to pobytem z szpitalu psychiatrycznym. Trochę to trwało, ale w końcu zaczął czuć, że chce żyć. Przede wszystkim pomogła mu rozmowa. Nie należy tłamsić w sobie emocji, dużo mówić. Jeśli nie ma się w zasięgu ręki nikogo, to są ludzie na czatach, forach- tacy jak my, którzy potrafią chociażby wysłuchać, bo nie powiem, by rady zawsze były trafne. Najważniejsze jest umieć że nic nie dzieje się bez przyczyny. Choć nie uczęszczam na msze, to jednak wierzę w Boga i wiem, że ma wobec nas jakiś plan. Odchodzimy wtedy, kiedy on nas wezwie. Ty zostałaś, bo widocznie masz coś ważnego jeszcze do zrobienia. Może nie od razu, ale za jakiś ześle na Twą drogę kogoś, komu będziesz potrzebna. Trzeba wierzyć, że po burzy zawsze zaświeci słońce, że skoro żyjemy, to zawsze po coś Główka do góry...Najlepiej chyba byłoby iść do dobrego nadzieję, że staniesz na nogi, a cały ból szybko minie- czego Ci bardzo życzę Jeśli masz ochotę pogadać, to zawsze mogę "Nigdy nie jest za późno, by stać się osobą, którą mogłeś być." - George Elliot 10 Odpowiedź przez alfaalfa 2012-01-07 16:14:03 alfaalfa Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-11-27 Posty: 1,871 Odp: Nie chce mi się żyć "Tracę apetyt na życie, chociaż normalnie coraz bardsziej się obżeram. I tyję i jeszcze bardziej pogrążam się w złych myślach jaka jestem beznadziejna i słaba "Sama sobie odpowiedziałaś. Co Ci zostało? znalezienie nowej pasji / lub innego zajęcia jakie by cię "rozruszało". Zapisz się na kurs tańca, jogę .. lub ożyw wasze wspólne relacje - może jakaś kolacja we dwoje w restauracji albo wyjście do opery? Zrób coś o czym kiedyś myślałaś - ale zawsze brakowało czasu albo chęci; moim zdaniem marzenia odkładane na później podcinają nam skrzydła motywacji do życia. Niestety. bo ważna jest dla mnierównowaga uczynków i słów 11 Odpowiedź przez joasiaaa23 2012-01-07 23:32:10 joasiaaa23 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-06 Posty: 2 Odp: Nie chce mi się żyćDroga lewa444, dziękuję Ci bardzo za słowa otuchy. Nie sądziłam, że komuś będzie się chciało zastanowić nad moją sytuacją, to budujące. Płakałam pisząc poprzednią wiadomość, ale myślę, że to dobrze, należy płakać bo tak jak mówisz, jeśli będę w sobie to wszystko trzymać to w końcu popełnię głupstwo. Bardzo było mi przykro czytać o losie Twojego kolegi. U mnie bliscy odchodzili pojedynczo i był to za każdym razem ogromny szok i cios który powalał na kolana. Rozumiem jego zachowanie. Koniec końców gdzieś na dnie każdego z nas jest egoista, który po prostu nie potrafi znieść bólu rozłąki i chce sobie ulżyć. Wiem, że należy rozmawiać, po śmierci Mamy odezwało się do mnie wiele osób, znajomych, którzy raczej rzadko się odzywali z racji odległego miejsca zamieszkania, ale dali mi szansę 'wygadania' się i to przynosiło ulgę. W tydzień po śmierci mamy musiałam wyjechać za granicę, by móc utrzymać siostrę i nawet pisanie na Necie pomagało, trochę mniej pustki i samotności. Myślałam, że się w miarę do kupy poskładałam, ale gdy odszedł tata, coś pękło bo miałam nadzieję, że może coś dobrego mnie w końcu spotka a co z tego wynikło? Mam szczerą nadzieję, że jest tak jak piszesz 'skoro żyjemy, to zawsze po coś'. Teraz chyba potrzebne mi takie ze nie bardzo mogę o tym jak się czuję rozmawiać z ludźmi, których poznałam za granicą. Wielu mówiło, że nie rozumie jak w ogóle mogę jeszcze normalnie funkcjonować po drugim pogrzebie, nie płakać dzień w dzień. No i skończyło się, dopadło mnie i dzisiaj uświadomiłam sobie,że na razie tak to zostanie, to po prostu żałoba po ukochanej osobie, która zbyt wcześnie odeszła. Na razie nie wybiorę się do psychologa, znalazłam pewne ukojenie w modlitwie i mam nadzieję, że to na razie wystarczy. Mam po prostu nadzieję, że kiedyś życie w końcu nabierze sensu. I że będzie trochę mniej Ci:) 12 Odpowiedź przez lewa4444 2012-01-10 12:38:00 lewa4444 Netbabeczka Nieaktywny Zawód: wyuczony, lecz niewykonywany:) Zarejestrowany: 2011-08-24 Posty: 445 Wiek: 33 Odp: Nie chce mi się żyć Joasiu nie ma za co, naprawdę Popatrz... Mimo całych tych nieszczęść jesteś silną kobietą. Samo, to jest odwagą, że napisałaś na tym forum świadczy o tym, że jednak chcesz żyć, a to jest Cię, że cały ten ból w końcu już chyba zdołałam uodpornić się na takie przykre okoliczności. Moi rodzice żyją, ale w naszej rodzinie praktycznie co roku w styczniu ktoś umiera, jeśli nie w styczniu, to w ciągu roku zawsze jest pogrzeb z bliższej lub dalszej rodziny. Najgorsze jest to, że często odchodzą młodzi ludzie, poniżej 50-tego roku lato tragicznie zginął mój były mąż. Ze związku zostało dwoje naszych dzieci. Nie myślałam, że tak to przeżyję, ale ból był o tyle większy, kiedy patrzyłam na cierpienie naszych dzieci. Historię znajdziesz wśród moich postów, jeśli Cię lat temu straciłam babcię, która była mi tak bliska jak matka. Nie wiem czemu nie rozpaczałam po niej, ale odnoszę wrażenie, że ona wciąż przy mnie jest, że się mną nadal opiekuje. W dzień pogrzebu śniła mi się. We śnie poprosiłam, by miała mnie w opiece. Powiedziała: "będę miała". Ja wierzę, że tak też staraj sobie wytłumaczyć, dlaczego tak się stało, że w tak krótkim czasie straciłaś tatę. Myślę, że mama go potrzebowała tam, gdzie teraz dziadek odszedł półtora roku po śmierci babci. Bardzo się kochali. Wierzę, że są teraz razem i patrzą na nas z góry. Często widzę ich w się jakoś ułoży. Kiedyś i na nas przyjdzie czas, ale żyjemy dopóty, dopóki Bóg nas nie wezwie. Ale do czasu, kiedy to nie nastąpi musimy odnaleźć sens naszego życia i dobrze wykorzystać nasz ziemski czas. Pamiętaj kochana, nic nie dzieję się bez przyczyny, zawsze po coś i dla czegoś Ja w to wierzę i Ty również uwierz Wszystko będzie dobrze... "Nigdy nie jest za późno, by stać się osobą, którą mogłeś być." - George Elliot 13 Odpowiedź przez skomplikowana 2012-01-20 11:24:03 skomplikowana Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-14 Posty: 328 Wiek: 27 Odp: Nie chce mi się żyć KOTENINA nie wiem czy tu jeszcze zaglądasz... ale stany depresyjne mogę być równiez wynikiem zaburzeń hormonalnych, jeśli nie masz dzieci a starasz się to całkiem możliwe, że jakies zaburzenia sie kiedys antykoncepcje? zawsze w ulotce jest napisane, że może po nich wystepować depresja.. ja tak miałam w momencie jak odstawiłam.. czyli widzisz jaki wpływ mogą miec hormony..Złe samopoczucie to nie jest normalny objaw, to zaburzenia w organizmie i moga byc wywołane róznymi czynnikami. A układ nerwowy i hormonalny to najwazniejsze układy naszego organizmu. Proponuje wizyte u endokrynologa, tym bardziej, że staracie się o bobaska "Wczorajszy ból jest dzisiejszą siłą!" 14 Odpowiedź przez landra 2012-02-09 23:34:56 landra Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-02-09 Posty: 9 Wiek: 18 Odp: Nie chce mi się żyćwitajcie. Ja mam 18 lat i też nie chce mi sie życ. od dłuższego czasu. nawet nie mam z kim o tym porozmiawiac. chodze do liceum, ale nie mam przyjaciol. kiedy mowie mojej siostrze ona mowi "przestan" i wychodzi bo przeciez ma swoje sprawy, swoje zycie. nie widze zadnego sensu w zyciu. mysle co ze mna jest nie tak.. staralam sie robic cokolwiek. jest tyle zeczy ktore lubie robic ktore chcialabym robic, niedlugo mam mature, rodzice mowia tylko o tym.. nienawidze szkoly. nie czuje zeby komukolwiek na mnie zalezalo. ciagle mysle, ciagle sie zastanawiam, ciagle mi smutno. i czesto szukam szczescia w lodowce. to sie ciagnie i ciagnie... nie wiem jak moge sobie pomoc. czy problem tkwi we mnie moze w przeszlosci czy w ludziach wokol mnie?.. 15 Odpowiedź przez skomplikowana 2012-03-12 17:09:18 skomplikowana Cioteczka Dobra Rada Nieaktywny Zarejestrowany: 2012-01-14 Posty: 328 Wiek: 27 Odp: Nie chce mi się żyć landra a co lubisz robić? A może doskwiera Ci po prostu samotność? może jakieś kompleksy? Kochasz siebie? akceptujesz się? Czujesz własną wartość? Odpowiedz sobie na te pytania a założę się, że znajdziesz wiele powodów swojego smutku.. to błędne koło.. jeden problem pociąga za sobą kilka innych, wpadamy w dół i wtedy wszystko wygląda jakby było szare.. Proszę się teraz ładnie uśmiechnąć do monitora, powiedzieć sobie : "Jestem Boska!" i udowodnić całemu światu na co Cię stać! Ja też nienawidziłam szkoły ale pocieszę Cię, że zbliżająca się matura przybliża Cię do zakończenia tej męki a później? Studia! Dziewczyno wtedy zobaczysz co to życie wejdziesz na to forum za rok i będziesz się śmiać Pozdrawiam! "Wczorajszy ból jest dzisiejszą siłą!" Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź x Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-08-06 10:03 przez pons. Powinnaś go zostawić. Poznasz na pewno innego chłopaka, którego rodzina zaakceptuje Cię. Nie będzie Cię poniżała i traktowała jak piąte koło u wozu. Teraz masz wakacje, korzystaj z nich. A co będzie jeśli teraz poznasz prawdziwą miłość? Nie męcz się, bo nie pociągniesz tak dłużej... Moim zdaniem nie ma sensu tego ciągnąć, chcesz przez całe życie być traktowana jak kura domowa? A jemu to na ręke, mieszka sobie z Tobą, nie musi się męczyć w domu, chyba najwyższy czas go wydomowić, skoro już naopowiadał, że nie jesteście razem. Nie wiem jak to znosisz, ja bym nie wytrzymała, zasługujesz na kogoś, kto bedzie szanował Twoje wybory a nie wiecznie miał do Ciebie pretensje... Nie uważasz? No ja przebrnęłam i nie wiem czemu Ty tu siedzisz na szafie i tworzysz wątek, w którym mamy Ci pomóc, doradzić (choć Twoje działania po tym wszystkim powinny być oczywiste), zamiast wziąć swoje życie we własne ręce i Go najzwyczajniej w świecie wyrzucić ze swojego mieszkania. Wyrzuc pasożyta za drzwi. Nauczył się żyć czyimś kosztem, ktoś wszystko za niego zrobi a od siebie nic nie potrafi wymagac tylko od innych. Ja to bym na samym początku zakończyła jak już miałaś takie sytuację, że nie bronił się tylko wszystkiemu się przypatrywał- zaoszczędziłabys wtedy ten zmarnowany z nim czas i te wszystkie przykrości, co to za facet! Brak słów.. przykre jest to co piszesz ,ze ludzie sie wtracaja w wasz zwiazek a twoj facet nie chce zrobic z tym porzadku. nie powie swojej rodzinei i swoim znajomym zeby sie odczepili . razem powinnisice walczyc i starac sie o ten zwiazek a z twojej wypowiedzi wnioskuje ze ty wiecej dajesz niz dostajesz .uwazam ze twoj facet jest niedojrzaly emocjonalnie i nie bedziesz miala od niego wsparcia takiego jakiego oczekujesz . wiec jesli sie meczysz to ja uwazam ze to nie ma sensu walka z wiatrakami lepiej poczekac i byc sama az tarfi sie ten wlasciwy .kazdy zerwany zwiazek rodzi bol ,zal i obawy ,ale pamietaj tez ze dzieki takim porazkom jak i wzlotom nasze zycie jest bogate o do gory kazdy kiedys trafi na swoja polowke jablka grunt to nic na sile i nie bac sie byc bez faceta . KAZDEJ Z WAS POLECAM KSIAZKE "DLACZEGO MEZCZYZNI KOCHAJA ZOLZY" TO JEST KWINT ESENCJA TEGO CZEGO OCZEKUJA FACECI BY BYC Z NAMI I BYSMY ICH MIALY OWINIETYCH WOKOL PALCA przeczytałam i.. odpuść sobie wykończysz się Szczerze? Popatrz na to wszystko..popatrz jaki on jest, jaką ma rodzinę, znajomych. chcesz się w to dalej pchać? Dalej się kłócić ze wszystkimi dla dobra wasze (a raczej Twojej) "miłości" ? Popatrz jak on Cię traktuje, jak jakąś kurę domową, siedzi cały czas w mieszkaniu więc kretyn mógłby coś ugotować czy posprzątać, a nie mieć jeszcze pretensje do Ciebie, że nie masz czasu. Pogadaj z nim, postaw mu warunki, jak nie zacznie traktowac Cię z szacunkiem to może wypier****lać, ma taka wspaniala dziewczyne, a do rodziny takie glupoty gada? Postaw mu nastepny warunek "jeszcze raz i z nami koniec". On się nauczyl, ze zrobisz dla niego wszystko i wykorzystuje to. Dla mnie to zwykły cham, w życiu bym za takiego nie wyszła. Ale jak Ci tak bardzo zalezy to spróbuj jeszcze raz, tylko ze jak tym razem nie wyjdzie to go zostaw. myślę że być może jego rodzice nie chcą "biedniejszej" partnerki ale skoro już taka jest to na Ciebie siadają bo uważają żeś gorsza, takie są tylko moje domysły...moja rada: zostawić faceta bo szuka służącej, nie sądzę by się zmienił z tej postawy w odwrotną nagle. Boze co to za koles wogole ;/ mieszka z toba , niby jest z toba , kaze ci robic kanapki sprzatac ale rodzicom wszystkim mnowi ze ze soba nie jestescie?! Wiesz co zrob ? Powiedz mu ze jesli nie jestescie razem to ma placic polowe czynszu oplat, kupowac rzeczy, robic sobie obiady, bo przeciez nie masz takiego obowiazku ;] zobaczysz jak bedzie szybko zwiewal ;p Dziewczyno! Nie czekaj, aż tak Ci namiesza w głowie, że nie będziesz wiedziała, kim jesteś. Wiem, że łatwo tak napisać, co masz zrobić... Zdaję sobie sprawę, że to bardzo trudne. Musisz zacząć myśleć o sobie. Nie warto być z kimś, kto się do Ciebie nie przyznaje. Z tego, co piszesz, tak właśnie jest. Jak się kocha- można wszystko, ufa się, wierzy. Ten chłopak- dzieciaczek swoją drogą- nie jest wart Twojej miłości. Zasługujesz na kogoś, kto doceni to, co dla niego robisz, kto będzie Cię akceptował, kto nie będzie się wstydził być z Tobą. Chcesz trwać nadal w kłamstwie? Miłość nie przychodzi tylko raz- jestem pewna, że spotkasz kogoś, dla kogo będziesz kimś więcej, niż służącą. On szuka zastępczyni matki, nie kobiety do kochania. Nie pozwól, żeby ktoś sterował Twoim życiem. Na jednym nieudanym związku świat się nie kończy. Przemyśl sprawę, pomyśl, że spotkało to Twoją przyjaciółkę, kogoś najbliższego. Chciałabyś, żeby ta osoba była w takim związku? Ps. Najbliższe otoczenie faceta dużo o nim mówi. ufff przebrnęłam! za włosy go i kopa w d.....twoje mieszkanie więc go wyślij tam skąd przyszedł. facet chce miec kucharke, sprzątaczke i kochanke w jednym ja tu uczucia nie widze Za to ja przeczytałam. Moim zdaniem powinnaś się poważnie zastanowić, czy to ma sens. Niby związek składa się na uczucia, powiązanie, ale także wzajemne zaufanie, szacunek itd. Niestety ze strony Twojego chłopaka nie zauważyłam ani jednego ani drugiego. Z tego co pisałaś, traktuje Cię on po prostu jako podporę "w razie czego, na później", bo gdyby w końcu został sam, mógłby sobie nie poradzić. Moim zdaniem powinnaś twardo określić granicę. Zaznacz, że jeśli nie zmieni swojego zachowania, po prostu będziecie musieli się pożegnać. W takim toku wydarzeń dojdzie w końcu do tego, że to Ty będziesz go utrzymywać, bo rodziców przez cały czas nie będzie. Powinnaś pomyśleć także o sobie. Jesteś juz dorosła. Jeśli chodzi o kwestię "obgadywania" Cię przez znajomych... Na Twoim miejscu oświadczyłabym w większej grupie, że nie interesują mnie sprawy innych ludzi i nie masz zamiaru mieszac w czyimś życiu, jednak oczekujesz tego samego także od innych. Ludzie zawsze będą gadać, powinnaś to olać. Szkoda jednak, że nie masz w tej kwestii wsparcia od chłopaka. To także powinnaś z nim omówić. Moja droga zwłaszcza w tym momencie powinnas się obudzić, przestać grać uczuciami, ale zacząć rozumem. To tyle, życzę wszystkiego dobrego. Gdyby ze strony Mojego mnie tak atakowali,a on nie stanął by nigdy po mojej stronie to bym tego nie pomyśl co by było gdybyście się pobrali?I co wtedy przez całe życie wysłuchiwać jaka to ty zła dla synusia nie bym się porządnie nad tym wszystkim zastanowiła, to KOCHAĆ I BYĆ cię może i kocha ale na 1 miejscu u niego nie że przemyśl to i się nie dołuj, nie warto;* męczysz się straszliwie, a nie wygląda na to żeby to kiedykolwiek miało się zmienić. ogarnij się, zacznij nowe życie z daleka od nich wszystkich, i w końcu znajdziesz takiego, który Ciebie będzie kochał, i nie będzie Cię wykorzystywał, i pozwalał żeby ktoś Tobą pomiatał Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. Zaloguj się , aby skorzystać z poniższych opcji: odpowiedz nowy wątek ulubione BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć Cześć, od długiego czasu leczę się na depresję jednak dopiero ostatnio zdiagnozowano u mnie borderline. Czuję się samotna (nie mam nikogo kto mógłby mnie zrozumieć), nie mam przyjaciół ani znajomych, nie mam na nic siły, przestałam wykonywać proste czynności. Siedzę w domu na łóżku i patrzę ślepo w tv. Nie pamiętam nawet co oglądałam przed chwilą. Wcześniej dostawałam ataków histerii i płakałam jak bóbr a teraz chce mi się płakać ale nie mogę.. Mam problem ze snem nie mogę spać albo śpię cały dzień i trudno mi się wybudzić, graniczy to z cudem. Potrzebuję pomocy, wsparcia, bratniej duszy. Boję się, ze nie wytrzymam tak dłużej. Czuję ogromny ból psychiczny, który jest nie do zniesienia... Proszę pomóżcie mi... BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć Wiem co czujesz, ja też ostatnio mam takie dni. Myśli samobójcze się nasiliły, smutek i samotność mnie dobijają. Tak panicznie boję się odrzucenia, że mogłabym zrobić wszystko, żeby niektóre osoby zostały przy mnie. A z drugiej strony tak ich nienawidzę za to, że rozczarowują na każdym BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć ...witaj ala-...Faktycznie borderline to skomplikowane zaburzenie, ale leczy się tak jak depresję. Psychoterapia też jest b. się ode BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć Ja choruje od 16 lat. Szcześliwie wiekszość czasu mam hipomanie, wiec -choc robię głupstwa-przynajmniej nie tłukę sie o ściany piekła. Znów byłam w szpitalu 3 miesiace. Zmienili mi leki. Chwilowo jest lepiej. Mam nadzieje, że troche to potrwa, żebym zdążyła odpocząć od pragnienia BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć ...jak hipomania, to chyba masz Chad- faza depresji, faza manii, na przemian. To pewnia stabilizatory i neuroleptyki w niskiej dawce- te się ode BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć o tak, sorry, weszłam na niewłasciwe forum. Rzeczywiście mam chad, wiec hipomania daje mi nieco siły. Paradoks, co?Kto znajduje się w grupie zwiększonego ryzyka zachowań samobójczych? Behawioryzm Rower – środek na poprawę nastroju bez recepty BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć Jest mi trochę lepiej. Nie pisałam, bo musiałam się zmierzyć z samą sobą. Trafiłam na świetną Panią terapeutkę - jeszcze nigdy nie czułam się tak rozumiana. Czuję się jak dziecko, które w końcu otrzymuje wsparcie i zrozumienie. Nie wiem na czym polega ta "wyjątkowość" tej terapii ale pomaga mi bardzo. Jest zupełnie odmienna od tych przez które próbowałam przechodzić - tamte maksymalnie rozczarowywały. To pierwszy miesiąc terapii a efekty już zauważam - choć małe potrafię je docenić. Jednym słowem CUD jeśli chcecie popisać o sobie, nawiązać kontakt podajcie maila w wiadomości prywatnej. Z pewnością się odezwę BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć ala-ala 2014-11-01 16:45:37Jest mi trochę lepiej. Nie pisałam, bo musiałam się zmierzyć z samą sobą. Trafiłam na świetną Panią terapeutkę - jeszcze nigdy nie czułam się tak rozumiana. Czuję się jak dziecko, które w końcu otrzymuje wsparcie i zrozumienie. Nie wiem na czym polega ta "wyjątkowość" tej terapii ale pomaga mi bardzo. Jest zupełnie odmienna od tych przez które próbowałam przechodzić - tamte maksymalnie rozczarowywały. To pierwszy miesiąc terapii a efekty już zauważam - choć małe potrafię je docenić. Jednym słowem CUD jeśli chcecie popisać o sobie, nawiązać kontakt podajcie maila w wiadomości prywatnej. Z pewnością się odezwę Ala, świetnie że piszesz o pozytywnych skutkach terapii, może uwierzą w to ci, którzy dotad wzbraniali się przezd BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć Piszę o pozytywach właśnie po to żeby inni uwierzyli tylko trzeba uważać przy wyborze psychoterapeuty lub psychologa - ja ośmiokrotnie podchodziłam do terapii, która po krótkim czasie porzucałam bo nie było efektów i czułam się jakby tylko o kasę chodziło. Na ta terapie trafiłam przypadkiem ale w końcu to jest to - czuję się rozumiana, wiem nad czym będziemy pracować i jaki jest przewidywany czas terapii. Mam spore doświadczenie - sama byłam królikiem doświadczalnym - w kwestii od jakiego terapeuty/psychologa uciekać więc jeśli ktoś potrzebuje rady udzielę pomocy BORDERLINE - ostre pogorszenie, nie chce mi się żyć Witam! Ja też mam borderline, od prawie miesiąca mocno mi się pogorszyło, siedzę w domu, jem, oglądam filmy i na nic innego nie mam ochoty. Wykańczają mnie te huśtawki nastrojów i okropnie frustrują zobowiązania wobec innych osób, których się podjęłam, gdy działałam jak nakręcona, a których teraz nie mogę wypełnić... Zawalam sobie życie, robię zaległości na studiach i poza stresem czuję tylko jedno wielkie zmęczenie. Nie wiem, czy dać sobie spokój? Wziąć dziekankę, olać wszystko, żeby ten cholerny stres minął? Czy wtedy tylko się dobiję i w ogóle nie wytknę nosa z domu? W ten sposób spędziłam już dwa lata życia i nie chcę więcej. Ale na działanie też nie mam siły. Proszę, pomóżcie! Odezwijcie się...ProszęZaloguj się , aby dodać odpowiedź 12›z 2Zobacz inne dyskusje Proszę o poradę Dzień dobryMój 19 syn przebywa aktualnie 2 mc w szpitalu psychitrycznym z... Co mam zrobić? Od ponad 2 lat mam problemy, z którymi nie potrafię sobie już samemu... Chad - wsparcie dla żon i mężów, partnerow. Jestem żona Człowieka chorego na Chad. Lata z jego choroba zmieniły mnie. Z... Samotność, Witam wszystkich użytkowników. W ostatnim czasie byłem w szpitalu na...

nie chce mi się żyć forum