Co do wyglądu to przydałoby się od Pawła jakiś update by ludzie przestali jak kolega niżej coś tam poczytać/”popaczeć w internetach” i uważać że facet wygląda tylko wtedy dobrze gdy jest w koszuli czy ubiorze formalnym Każdy komu zależy dobry ubiór powinien umieć dobrze ubierać się na co dzień i w tym celu iść do
Co ciekawe, właśnie teraz mamy najlepszy moment na dokonanie rejestracji. Z związku z uchwaleniem ustawy antyterrorystycznej operatorzy kuszą nas ciekawymi promocjami. Przykładowo, Orange każdemu, kto zarejestruje kartę do 1. sierpnia, podaruje w prezencie aż 1000 minut na połączenia do wszystkich sieci oraz 10 GB internetu – ot tak
W niektórych miastach odławianiem zwierząt zajmuje się straż miejska lub nawet policja. Zadzwońmy więc pod odpowiedni numer, jeśli potrzebujemy tego rodzaju pomocy. Kontakt z funkcjonariuszami jest konieczny, gdy podejrzewamy, że zwierzę było ofiarą przemocy lub widzieliśmy nieodpowiednie jego traktowanie. Jeżeli zauważymy, że
Po drugie, wejdź na stronę www.obywatel.gov.pl. A teraz po kolei: Kliknij przycisk Wyślij zgłoszenie. Zaloguj się na swój Profil Zaufany. Wybierz, co chcesz zgłosić — utratę lub uszkodzenie dowodu. Jeśli zgłaszasz uszkodzenie, a urząd nie otrzymał jeszcze twojego dowodu — wybierz sposób, w jaki dostarczysz go do urzędu.
Albo jak błąkający się po lesie człowiek; krążący wśród drzew, jakby mogły mu one coś doradzić, podpowiedzieć. Jak ktoś stojący w zepsutym samochodzie na poboczu nie uczęszczanej drogi. Jak wszyscy ludzie, którzy zapomnieli słów albo śmiałości, by je wypowiedzieć, jakby się bali, że mówiąc spowodują kataklizm gorszy
Dlaczego nienawidzisz każdej aplikacji do zrobienia (i jak znaleźć coś, co działa) Co się stało, kiedy porzuciłem media społecznościowe rano. 6 min read.
Tłumaczenia w kontekście hasła "mnie zgubiło" z polskiego na niemiecki od Reverso Context: Jak się domyślasz, to mnie zgubiło. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate
Trzymaj dziecko za rękę, by się nie zgubiło. W tłumie zawsze trzymaj dziecko za rękę. Przypominaj mu i powtarzaj: „Bądź blisko mnie, patrz, gdzie jestem, nie odchodź”. – Gdy maluch się nas ładnie pilnuje, nagradzajmy go za to, chwalmy, żeby utrwalić dobre nawyki – podpowiada psycholog.
Jednak istnieje sposób na to, by szybko dowiedzieć się, gdzie znajduje się zagubiony telefon. Z pomocą przychodzi Google, który pozwala na łatwe zlokalizowanie smartfona działającego w systemie Android. Jest to bardzo proste. Wystarczy, że odpalisz stronę Google’a, upewnisz się, że jesteśę zalogowany na konto, które przypisane
125. Napisano 26 marca 2015. Ja myślę, że trzeba przejść kilka etapów, aby robić w życiu to co się lubi. Pierwszy etap to ten w którym, zaczynamy coś robić. Bardzo nam się coś podoba, ludzie, którzy to robią imponują nam, jesteśmy czymś zafascynowani i właśnie podjęliśmy decyzję, aby się tym zająć. Drugi etap to
Uwdo5j. Są wakacje, wyjeżdżamy tłumnie odpoczywać, a dziecko, jak to dziecko, łatwo może zgubić się w tłumie czy na plaży. Ale taka sytuacja może się też zdarzyć na co dzień w parku czy supermarkecie. Co robić, żeby dziecko było bezpieczne albo chociaż było łatwiejsze do odnalezienia? 1. Dziecko stoi w miejscu. To chyba najważniejsza zasada przy zgubieniu. Bardzo często kilkulatki same próbują znaleźć rodziców albo wrócić do domu. Czasem faktycznie trafią, a czasem zagubią się jeszcze bardziej w labiryncie uliczek lub regałów sklepowych. Mój brat był żywym srebrem i okazjonalnie znikał, gdy mama stała w PRLowskich kolejkach. Nudził się, odszedł sobie trzy kroki dalej, potem zerknął na jakąś półkę, poszedł obejrzeć wystawę sklepową i po chwili stał już pod sklepem 100 metrów dalej (teraz nam się to wydaje bardzo dziwne, ale 40 lat temu był to standard). Czasem nie wiedział, do jakiego sklepu wrócić, więc mama znajdowała go... w drodze do domu. Mama w kółko mu powtarzała, że ma stać tam, gdzie się zorientował, że znowu nieświadomie powędrował, a ona go znajdzie. Po kilku razach reguła wbiła się do głowy. Na tyle bardzo, że raz stał metr od drzwi sklepowych, którymi wyszedł, bo miał się w końcu nie ruszać ;) 2. Dziecko prosi o pomoc. Zwykle uczymy dzieci, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi, ani tym bardziej oddalać się z takimi osobami. Uczymy też, że policjanci łapią bandytów i wsadzają do więzienia. I czasem ta nauka może obrócić się przeciwko nam. Bo jakie dziecko podejdzie do policjanta, który może je wsadzić do więzienia? Niezależnie więc od tego, jak ambiwalentne uczucia wywołuje w nas polska policja, warto uczyć dziecko, że policja pomaga ludziom i jeżeli dziecko w zasięgu wzroku widzi policjanta, powinno podejść do niego i poprosić o pomoc. Ja uczę też Manię, że może również podejść w sklepie do pana ochroniarza w mundurze i jego poprosić o pomoc. Taka sytuacja jest zilustrowana w książeczce "Kicia Kocia mówi NIE", gdzie Kicia Kocia obrażona na mamę ucieka w sklepie z kolegą Packiem, ale oboje szybko żałują swojej decyzji. Na szczęście znajduje ich pan ochroniarz i przez megafon wzywa mamy. Historia o zgubieniu w sklepie była też wymieniona w "Mikołajku", ale dosyć specyficznie, gdyż zagubiony Mikołajek trafił do kącika dziecięcego i tam poznał chłopca, który gubił się notorycznie i celowo, bo w kąciku dawano lody na pocieszenie. 3. Dziecko wie, jak się nazywa i gdzie mieszka. Moja córka w wieku trzech lat była w stanie powiedzieć, jak się nazywa i na jakiej mieszka ulicy. Wtedy choćby policjantowi łatwiej zidentyfikować dziecko, a nawet odprowadzić je szybciej do domu. 4. Dziecko ma telefon do rodzica. Oczywiście nie zawsze i wszędzie, ale np. na plaży warto założyć dziecku bransoletkę z telefonem do rodzica. Można też napisać numer telefonu na metce kurtki czy włożyć karteczkę do buta (jeżeli nie są to sandały;)). 5. Dziecko nie jest straszone. Może to brzmi nielogicznie, bo wydaje nam się, że jak nastraszymy dziecko, to ono nie będzie się gubić, ale przecież dziecko gubi się nie z premedytacji, a zwykle z nieuwagi. Straszenie nie pomoże na roztargnienie, a jedynie sprawi, że w kryzysowej sytuacji dziecko spanikuje i zachowa się nieracjonalnie. Wystraszone dziecko może się też schować i utrudnić poszukiwania. Rodzicu! Możemy mówić, że to dziecko się zgubiło i może się zdarzyć, że zgubi się nawet najlepszemu rodzicowi. Pamiętaj jednak, że to Ty jesteś dorosły i to na Tobie ciąży obowiązek pilnowania dziecka. Jeżeli widzisz tłum, złap dziecko za rękę. Nie spuszczaj go też z oczu na plaży. Dzieci potrafią utonąć w wodzie do kostek. Jeżeli Twoje dziecko ma problem z nauczeniem się zasad, gorąco polecam książkę "Gdy Pola się zgubi" autorstwa Gabrysi Rzepeckiej-Weiss, której pierwszą książkę ("Animal ABC") już recenzowałam, więc z radością odkryłam, że ten tytuł jest również jej autorstwa. Przedstawia ona niesforną Polę, która regularnie się gubi, a jej rodzice przy poszukiwaniach wprowadzają kolejne zasady bezpieczeństwa. Są one rymowane, więc łatwo zapadają w pamięć. Badania pokazały, że dzieci najszybciej uczą się, obserwując inne dzieci.
Fot. PublicDomainPictures - swoją kartę bankomatową w portfelu wraz z pieniędzmi? Pożyczasz ją czasami mężowi/żonie? Jasne, robi tak zdecydowana większość z nas. Czy wiesz zatem, że należysz do grupy, którą Związek Banków Polskich określił mianem osób podejmujących ryzyko finansowe. Dlaczego? Ponieważ, jak się okazuje, z reguły nie wiemy, co zrobić, gdy karta płatnicza zostanie nam skradziona lub ją zgubimy. Na szczęście czytasz – za chwilę wszystko Ci dokładnie wyjaśnię. Zgubiłem kartę – co teraz?Według statystyk, aż ponad 70 procent z nas nie ma pojęcia, jak zachować się w sytuacji utraty karty płatniczej. Nic dziwnego – przyzwyczailiśmy się, że karta po prostu jest, mamy do niej dostęp zawsze i wszędzie i spokojnie czeka sobie w portfelu na ten moment, gdy musimy za coś sytuacje, gdy karta z jakichś powodów nam ginie, są bardzo – na to mamy niewielki wpływ, kieszonkowcy wyspecjalizowali się w kradzieżach, których nawet nie – wbrew pozorom zdarza się, że Polacy zostawiają kartę pod bankomatem, odkładając ją na półce podczas przeliczania portfela – to chyba najczęstsza przyczyna utraty karty. Dlatego Związek Banków Polskich ostrzega, że Polacy lekkomyślnie trzymają wszystkie karty w jednym miejscu. Szacuje się, że robi tak 70% z nas!Przyznaj się – Tobie również zdarza się nie myśleć o tym, gdzie wkładasz portfel? Nie dziwię problemem jednak jest to, że w momencie utraty karty tracimy bardzo dużo czasu na zastanawianie się, co teraz zrobić. Iść na policję? Może sprawdzić w Internecie? Zadzwonić do banku? No jasne – ale jaki jest numer?! Podpowiem Ci – ten numer znajdziesz na karcie. Jest tylko mały problem – karta zginęła. Dlatego podstawowa zasada brzmi:Wpisz w pamięć telefonu numer alarmowy, pod którym możesz natychmiast zastrzec swoją kartę płatniczą! Po autoryzacji zastrzeżenia karta będzie bezużyteczna i nikt nie wypłaci pieniędzy z Twojego konta. Trzeba to jednak zrobić bardzo szybko, bo jeśli masz do czynienia ze złodziejem, skorzystanie z bankomatu zajmie mu kilka chwil. Oczywiście – musi znać PIN. Zawodowcy sobie z tym radzą. A niezawodowcy? Korzystają z tego, że duża część z nas korzysta już z kart zbliżeniowych i robi na nasz rachunek drobne jest jeszcze gorzej – według statystyk Związku Banków Polskich, aż 16% z nas zapisuje numer PIN karty i trzyma go w portfelu razem z kartą! Jeśli to dotyczy również Ciebie – wybacz, ale będę szczery. Sam prosisz się o kłopoty i wykazujesz wyjątkową zatem nie masz numeru alarmowego i zastrzeżenie karty zajmie Ci nawet ponad godzinę, jest duża szansa, że stracisz część pieniędzy. Na szczęście – tylko odpowiada w sytuacji, gdy złodziej wypłaci pieniądze z mojej karty?Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem odpowiedzialność rozkłada się między właściciela karty, a bank, który ją wydał. Proporcje nie są równe – na szczęście dla pokrywasz swoje straty tylko do kwoty 150 euro. Jeśli złodziejowi udało się wypłacić więcej, resztę zwróci Ci bank. Ale tylko pod warunkiem, że nie doszło do jakichś kolosalnych błędów z Twojej strony, czyli np. pożyczenia karty obcej osobie lub jej zostawienia w bankomacie. Bank na pewno zbada, w jakich okolicznościach straciłeś swój „plastik”.Jest oczywiście możliwość całkowitego uniknięcia kosztów. Służą do tego coraz częściej oferowane klientom ubezpieczenia kart płatniczych. Zwykle miesięczna stawka nie przekracza 10-15 złotych. W ten sposób kupujesz sobie spokój. Ale uwaga – tutaj również obowiązują zapisy umowy i bank, jeśli stwierdzi, że kartę straciłeś w wyniku swojego roztrzepania, może odmówić wypłaty numer dla zastrzeżenia karty?Ponieważ bardzo wiele osób nie zna numeru alarmowego dla zastrzeżenia swojej karty, Związek Banków Polskich uruchomił jeden, uniwersalny numer dla posiadaczy „plastików”. Warto zapisać:+48 828 828 828Znajdź najlepsze oprocentowanie: Póki co do systemu jednego numeru przystąpiło 20 banków, które w sumie mają 70% rynku kart płatniczych w naszym kraju. Co ciekawe – z takiej możliwości nie skorzystał mBank. Bank tłumaczy, że ma bardzo prosty, internetowy system zastrzegania karty. Rzeczywiście – w dobie smartfonów i bezprzewodowego Internetu, rozwiązanie mBanku może być równie skuteczne, jak pod podany numer automatyczna sekretarka poprosi nas o wskazanie, który bank wydał nam kartę. Wszystko działa bardzo sprawnie, ale uwaga – klienci Deutsche Banku muszą podawać pełną nazwę „Deutsche Bank PBC”, ponieważ system nie rozpoznaje samej frazy „Deutsche Bank”. My tu o kartach płatniczych, a chciałem jeszcze dodać, że w przypadku utraty dokumentów, musisz także jak najszybciej zastrzec swój dowód osobisty i prawo jazdy. W ten sposób unikniesz prób wyłudzenia kredytu na Twoje Wy? Znacie numer alarmowy do swojego banku? Zgubiliście kiedyś kartę, albo została Wam skradziona? Podzielcie się doświadczeniami w komentarzach.
I co wtedy gdy coś naszemu maluchowi w przedszkolu lub szkole się zgubiło. Bo zazwyczaj samo się gubi. Obwiniać dziecka za coś takiego nie powinno się - wiadomo, ale my Rodzice możemy zapobiec takiej sytuacji opisując rzeczy naszego dziecka. Często same przedszkola i szkoły proszą o to aby ubranka pozostawiane w przedszkolu lub szkole były podpisane przez Rodziców. Większość producentów odzieży dla dzieci zapomina o tym, że istnieje na rynku taka potrzeba aby doszyć dodatkową metkę, na której można umieścić choćby imię i nazwisko dziecka . Dlatego my Rodzice mamy różne sposoby aby ułatwić życie sobie i maluchowi. 1. wyszywanie inicjałów dziecka - można się o to pokusić bo to w końcu tylko dwie literki i nie trzeba być wirtuozem igły aby dwa małe inicjały wyszyć na ubranku dziecka. Można wyszyć całe imię i nazwisko tylko jest to już bardziej pracochłonne i wymaga jednak minimalnej wprawy i znajomości sztuki wyszywania. Można zlecić takie wyszycie firmą specjalizującym się w tej dziedzinie - efekty są naprawdę zachwycające, tylko koszt możne znacznie przerosnąć nasze oczekiwania. 2. wszywki - jest to o tyle fajna rzecz, że taka wszywka teoretycznie powinna wytrzymać nieskończoną ilość prań. Firmie zajmującej się produkcją takich wszywek wysyłamy dane z np. imieniem i nazwiskiem dziecka , następnie wybieramy obrazek jaki na tej wszywce powinien się znaleźć. Po kilku dniach gdy otrzymamy przesyłkę zaczyna się nasza praca polegająca na tym , że taką wszywkę należy doszyć do istniejących lub wszyć w jakieś inne miejsce. Pojawia się pytanie - czy taka wszywka nie będzie drażnić ciała dziecka?- i tu należy zwrócić się do producenta wszywek, gdyż on może nam powiedzieć z jakiego materiału dane wszywki zostały robione. Koszt takich wszywek nie jest wysoki dlatego warto zastanowić się nad tym sposobem opisywania ubrań dzieci. 3. naprasowanki - każdy chyba miał do czynienia z naporasowanką , więc mniej więcej wie jak należy postępować aby to coś na stałe zagościło na ubranku dziecka. Mogę podpowiedzieć, że rzeczą niezbędna jest posiadanie odpowiedniej naprasowanki, żelazka i wilgotnej ściereczki lub kalki technicznej. Naprasowanki wykonywane są przez wiele firm, które łatwo można znaleźć na portalach aukcyjnych lub w internecie. Zamawiając wybieramy tło takiej naprasowanki (może być biała, kolorowa lub przeźroczysta), następnie podajemy dane dziecka, można podań nr telefonu do jednego z rodziców, można podać klasę lub skrócona nazwę szkoły lub przedszkola. Po kilku dniach otrzymujemy przesyłkę , w przesyłce są naprasowanki oraz instrukcja ich montażu . Czy taka naprasowanka sprawdza się w przypadku każdego rodzaju materiału? Otóż nie, nie naprasujemy jej np. na strój kąpielowy, na niektóre kurtki, materiały zrobione z polaru lub goratexu . Koszt naprasowanek również nie obciąża zbyt mocno naszego budżetu dlatego warto również i nad tym sposobem się zastanowić. ze specjalnym długopisem - a dokładniejsza nazwa to pisak do znakowania odzieży z taśmą termo. Sam pisak można wykorzystać do bezpośredniego pisania po odzieży. Nie spera się. Taśma parciana po opisaniu i pocięciu na kawałki jest przyprasowywana do ubranka dziecka. Koszt jest zaskakująco niski . Tasiemkę jak i pisak można kupić w sklepach z akcesoriami krawieckimi. 5. stemple do ubrań - najmniej czasochłonna propozycja. Dodatkową zaletą jest to, że możemy w proces podpisywania wciągnąć nasze dzieci. Dla nich będzie to niezła zabawa. Koszt niestety jest dość wysoki. Stemple te można znaleźć w sklepach internetowych. 6. tasiemki imienniki - są to najczęściej białe tasiemki wszywane w formie wieszaczka w ubranko dziecka. Takie tasiemki można samemu wykonać podpisując je zwykłym flamastrem do opisu płyt CD, wówczas mamy całkowity wpływ na kolor tasiemki, na kolor flamastra, na wielkość wszywki. Pomysł ten wydaje się być idealny do opisania ręczniczków dziecka. Można takie tasiemki zlecić do zrobienia firmom specjalistycznym, wówczas tak jak w przypadku naprasowanek podajemy niezbedne dane dziecka i czekamy na realizację naszego zamówienia. 7. domowe drukarki etykiet - od razu należy zaznaczyć, że jest to propozycja najdroższa i dość nowa na naszym rynku. Drukarka z wyglądu przypomina kalkulator, wstukujemy to co chcemy wydrukować, na ekranie drukarki pojawia nam się drukowany tekst. Naciskamy klawisz i otrzymujemy taśmę z tekstem gotową do przyprasowania. Drukarki te dostępne są w sklepach internetowych . Pomysłowość rodziców w sposobie opisywania rzeczy dzieci nie zna jednak granic, dlatego prosimy o podsyłanie Waszych wypróbowanych sposobów w formie komentarza.
Wydałem z siebie ciężkie westchnięcie człowieka skrajnie zmordowanego życiem, po raz setny już spoglądając na wyświetlacz telefonu, gdzie zgrabne cyferki wskazywały dokładnie godzinę piętnastą dziesięć. Zirytowany do granic możliwości zeskoczyłem z murku na którym przesiadywałem, po czym nieśpiesznie skierowałem swe kroki w stronę domu. Fakt, obiecywałem, że zaczekam na Kasa, lecz w tej sytuacji nie mam zamiaru siedzieć tu dłużej i myśleć kiedy łaskawie znajdzie swojego kochanego węża, który stwierdził, że kolejny raz zwiedzi szkołę i okoliczne kible. Wyjąłem z kieszeni spodni słuchawki, które podłączyłem do telefonu puszczając pierwszą lepszą piosenkę, mając jedynie nadzieję, że pomoże mi szybciej znaleźć się w domu. Mimo tego, że od rozpoczęcia roku szkolnego minęło trochę czasu ja nadal nie mogę przyzwyczaić się do porannego wstawania i teraz jedyną rzeczą o której marze po powrocie do domu jest przytulenie poduszki aż do wieczora. Wtedy też nie muszę robić obiadu, więc Kas albo czyni to sam dla siebie, albo po prostu chodzi głodny. Bynajmniej mnie śpiącego wtedy mało to interesuje. A w tym samym czasie w pewnym drewnianym domku pośrodku gęstego i ciemnego lasu ktoś postanowił znaleźć swoje tymczasowe schronienie przed światem zewnętrznym. A kim była ta osoba o dość specyficznych nawykach? Mną, a dokładniej tym, który zawsze zbacza z wyznaczonych ścieżek niefortunnie narażając się na gniew bliźniaczej siostry. Westchnąwszy ciężko oparłem swoje plecy o zimną fakturę ściany, opuszczając bezwładnie ręce wzdłuż ciała. Poczułem jak do moich palców zaczyna napływać krew, a ich koniuszki w irytujący dość sposób coraz to mocniej pulsowały. Zaciskając dłonie w pięść, a następnie rozluźniając je - nadsłuchiwałem, mając wrażenie, że dochodzą do mnie każde, nawet najdrobniejsze szmery. W momencie w którym do mojej świadomości zaczęły dochodzić przerażające fakty, iż nie mam w sumie pojęcia do kogo należy domostwo w którym się znalazłem, ani gdzie są jego właściciele moje serce coraz szalenie obijało się o żebra. Chociaż... Skoro nie miałem pewności do kogo należy dom, nie miałem też pewności, czy w ogóle do kogoś należy. Może jest pusty? Może właściciele już dawno się wyprowadzili? Domyślałem się, że zdążyłem jedynie przejść przez jeden pokój, nawet dokładnie nie badając faktury przedmiotów. Teraz zupełnie nie miałem pojęcia, gdzie się znajduje. W jednej chwili zacząłem nawet żałować tego, że odłączyłem się od Alex. Znając życie nie będzie czekało mnie miłe powitanie z jej strony, gdy wreszcie raczy mnie znaleźć. O ile będzie miała na to nerwy. Zdjąłem z uszu słuchawki i pozwijane schowałem do torby, nie mając na uwadze to, że ich kolejne rozplątywanie może nie skończyć się happy endem i wyjąłem z kieszeni klucze, które włożyłem w zamek. Lecz ku mojemu zdziwieniu drzwi... były Co do cholery? - mruknąłem pod nosem, krzywiąc się nieznacznie. Wychodziliśmy z domu do szkoły razem, drzwi zamykałem ja. Musiałbym chyba być idiotą, żeby nie pamiętać tego, co robiłem dosłownie parę godzin temu. Dałbym sobie uciąć rękę swoją i Kasa, że zamykałem dom. Wziąłem dwa głębokie, uspokajające wdechy i ostrożnie postawiłem nogę za próg, coraz to bardziej zagłębiając się w odmęty domostwa. Jeśli jakiś włamywacz postanowił zrobić popołudniowy obchód miałem zamiar kulturalnie pokazać mu, gdzie są Kto tu jest!? - krzyknąłem, rozpalając dłoń niebieskim ogniem. Właśnie w tym momencie poczułem jak życie brutalnie wdeptuje mnie w podłogę, gdy do moich uszu dotarł czyjś głos, na pewno nie należący do tych miłych osób, które witają chlebem i tańczącymi dziećmi w strojach ludowych. Chociaż... Musiałem przyznać, iż głos ten był mi skądś znajomy, lecz jak na złość nie mogłem przypomnieć sobie kim był jego właściciel, a co gorsza... jak wyglądał...- Hej, nie chcę kłopotów! - odkrzyknąłem, unosząc ręce w poddańczym geście jakby mając nadzieję, że to w czymś pomoże. Prychnąłem pod nosem, wolnym krokiem kierując się w stronę z której dochodził ów głos, a idąc drogą dedukcji - właśnie z Nie chcesz kłopotów, ale właśnie je maaaaAAAA!- AAAAAAAAAAAA!W tym właśnie momencie z dostatku wrażeń zamachnąłem się ręką kierując smugę ognia prosto w intruza, który moim skromnym zdaniem bardziej przypominał bezdomnego ducha, na którego sam widok o mało co nie dostałem zawału. Bo kto normalny nosi w tych czasach bandaż na oczach? Ale... Stop. Bandaż? Nagle jakby mnie olśniło. Mój mózg wreszcie zaczął pracować normalnie odrzucając na bok resztki stanu zawałowego i przypomniał mi o pewnej postaci znanej mi z dzieciństwa. Te same wiecznie rozmierzwione przez wiatr brązowe włosy, oczy których nigdy nie widziałem... Ale czy to możliwe? O Jezu...- Unik! - krzyknąłem, w ostatniej chwili powalając na ziemię chłopaka, zanim ogień zdążył wypalić mu w klatce pokaźnych rozmiarów przewiewną dziurę, po czym bez ceregieli spytałem: - Alex? Umarłem, umarłem, umarłem, umarłem, umarłem. Nie jestem Alex, jestem świętym duchem, umarłem... Ej, przecież ja i tak już nie żyję. Hehe, tak bardzo nieśmieszne....- A kto pyta? - zagadnąłem niepewnie. - Jeśli masz mnie zamiar zgwałcić to nie moje ciało, więc nie mam pojęcia kto tam je dotykał - zaśmiałem się nerwowo, próbując zrzucić z siebie napastnika, lecz moje próby skończyły się marnie i dostał on tylko w twarz. - Um... Ale wiesz co, wydajesz mi się znajomy po głosie. Zabijcie to zanim ja to zrobię...- Ugh... - jęknąłem męczeńsko, przejeżdżając sobie łapą po twarzy. - Naoki. Kojarzysz, idioto? - dodałem, odsuwając się od chłopaka na względną Naoki? - mruknąłem, podnosząc się do pozycji siedzącej, jakoś za bardzo nie mogąc uwierzyć w to co słyszę. - Tamten Naoki wydawał się jakoś milszy, bardziej niezrównoważony psychicznie...- A wyprowadzić ci zęby na spacer? - Naoki, stary! Jak dobrze cię widzieć! - uśmiechnąłem się szeroko nie chcąc narażać swojego nieżycia, w jedną chwilę nagle poważniejąc. - Musisz nam pomóc. Ty i Kasene musicie nam Pomóc? - zdziwiłem się. - Niby w czym? Poza tym oczekuję wyjaśnień. Zniknęliście z Alex lata temu bez słowa wyjaśnienia, teraz nagle ty zjawiasz się w moim domu i oczekujesz Naoki... Ja nie żyję...
jak znaleźć coś co się zgubiło